Literatura popularnonaukowa Produkt

I co Kiedyś było fajniej – Wysyłka 7,99 zł , BEZPŁATNIE przy zamówieniu od 99 zł

„I co Kiedyś było fajniej” – książka, która wraca do czasów i nie boi się kontrowersji

Jeśli lubisz opowieści osadzone w realiach PRL-u, a jednocześnie chcesz poczuć, jak wyglądała codzienność widziana oczami młodych ludzi, ta książka trafia w punkt. „I co Kiedyś było fajniej – Wysyłka 7,99 zł , BEZPŁATNIE przy zamówieniu od 99 zł” to wznowienie publikacji, która kiedyś ukazała się pod tytułem „Dzieci peerelu”. Wzbudziła wtedy sporo dyskusji, bo opisuje zdarzenia i osoby, które były prawdziwe – bez wygładzania faktów i bez udawania, że historia sama się „zatarła”.

Autor postanowił wrócić do tej historii, ale w wersji rozszerzonej: dopisał dziesięć nowych opowiadań, dzięki czemu czytelnik dostaje więcej kontekstu, więcej emocji i więcej scen, które przypominają, jak mocno polityka, sport i codzienne nawyki wchodziły w życie zwykłych rodzin.

Wznowiona wersja z dziesięcioma nowymi opowiadaniami

W tej książce nie ma miejsca na przypadkowość. To opowieści o tym, jak dojrzewała fascynacja światem – czasem przez gazetę, czasem przez telewizję, czasem przez plotkę, a czasem przez zwykłą potrzebę przeżycia czegoś „naprawdę”. Wznowienie jest rozszerzone, więc nie jest to tylko powrót do dawnej historii, ale jej dopowiedzenie i uzupełnienie.

Warto też zwrócić uwagę na ton: autor prowadzi czytelnika w sposób, który brzmi jak wspomnienie, a jednocześnie pozostaje literacką rekonstrukcją tamtej epoki. Jedna z przytoczonych scen pokazuje, jak lato 1982 roku budowało napięcie – najpierw w gazetach i w telewizji, potem w ostatnim meczu wygranym z drużyną NRD 1:0, a w końcu w oczekiwaniach na mistrzostwa świata.

Ta książka działa jak wehikuł: wciąga w detale, w drobne rytuały i w to, jak ludzie – nawet ci „z boku” – nie potrafili przejść obok sportowych emocji obojętnie.

Sport jako pretekst do opowieści o dorastaniu

W fragmencie, który pojawia się w opisie produktu, widać wyraźnie, że piłka nożna nie jest tu tylko sportem. Jest katalizatorem przeżyć, które rozlewają się na całe podwórko. Narrator przyznaje, że „teoretycznie” piłka nożna nie powinna go interesować – przecież był znany w klasie i na ulicy jako „lewusem”, a dodatkowo nie potrafił odróżnić prawej od lewej. A jednak emocje były silniejsze niż stereotypy i zdrowy rozsądek.

Jednym z najbardziej obrazowych elementów tej historii jest kolekcjonowanie zdjęć piłkarzy i całych drużyn. Rodzice kupowali tygodnik „Panorama Śląska”, a on… dewastował jego zawartość nożyczkami, wycinał fotografie i wklejał je do specjalnego zeszytu. To mały gest, ale w tamtych realiach nabiera ogromnej wartości – bo nie wszędzie prenumerowano tę gazetę, a więc nie każdy mógł mieć to, co on.

W tym świecie prestiż nie brał się z pieniędzy. Brał się z dostępu do „rzeczy spod lady” i z umiejętności zdobycia czegoś, co inni uznawali za niedostępne. Właśnie dlatego pojawia się wątek kredowego wydawnictwa – broszury z historią mistrzostw świata w piłce nożnej, dostępnej w kioskach RUCH-u, ale w praktyce traktowanej jak rarytas.

Entuzjazm, ryzyko i budowa własnego boiska

Najmocniej zapada w pamięć moment, w którym grupa młodych ludzi podejmuje decyzję: budują własne boisko. To brzmi jak dziecięca fantazja, ale w opowieści jest w tym logika i determinacja. Chcą mieć boisko „jeszcze przed mistrzostwami”, wiedzą nawet, gdzie będzie – w okolicy starego końskiego cmentarza, zwanego Księdzową Górką. To teren piaszczysty, płaski i odpowiednio „pod mecz”.

Nie myślą o zapleczu ani o trybunach. Lato jest ciepłe i pogodnie, a kibice mogą rozsiąść się gdziekolwiek. Największy problem to drewno na bramki – bo dzieciaki nie zakładają, że drewno trzeba kupić. Myślą, że wystarczy wyciąć je w pobliskim lesie, okorować i zbić z tego bramki.

W opowieści dochodzi do wyprawy do lasu. Najstarszy z nich, Marek, wskazuje drzewa, a grupa wyharatała sześć czterdziestoletnich sosen. Sosny zostają okorowane, cztery pnie wkopane w ziemię, a dwa przybite jako poprzeczki. Widok boiska ma być imponujący – i rzeczywiście, w narracji czuć dumę z efektu.

To jednak ma też konsekwencje: ojcowie mogliby trafić do więzienia, bo według ówczesnych realiów doszło do kradzieży drewna z przedsiębiorstwa „Lasy Państwowe”. Autor nie ocenia wprost – pokazuje, jak propaganda i atmosfera wydarzeń potrafiły sprawić, że „na papierze” wyczyn nie był traktowany tak surowo, jak należałoby się spodziewać. Liczy się entuzjazm nakręcany przez telewizję i wiara, że wszystko da się zrobić „dla mistrzostw”.

Dla kogo jest ta książka?

„I co Kiedyś było fajniej” spodoba się osobom, które lubią literaturę osadzoną w konkretnym czasie i miejscu. Ta książka nie jest tylko o sporcie – jest o sposobie myślenia, o emocjach, o tym, jak młodzi ludzie budowali świat z tego, co dostępne: z gazet, z broszur, z plotek, z kartki papieru i z własnej wyobraźni.

To dobry wybór dla czytelników zainteresowanych historią codzienności w PRL-u, a także dla tych, którzy lubią historie kontrowersyjne, ale opowiedziane z literacką konsekwencją. Wznowienie z dziesięcioma nowymi opowiadaniami sprawia, że książka daje więcej niż „powrót do starego tytułu” – staje się nową propozycją w tej samej tematyce.

Jeśli cenisz wygodę zakupów online, zwróć uwagę na warunki dostawy: I co Kiedyś było fajniej – Wysyłka 7,99 zł , BEZPŁATNIE przy zamówieniu od 99 zł. Dzięki temu łatwiej zaplanować zakup, zwłaszcza gdy chcesz dorzucić jeszcze coś do biblioteczki.

Cecha Wartość
Nazwa I co Kiedyś było fajniej – Wysyłka 7,99 zł , BEZPŁATNIE przy zamówieniu od 99 zł
SKU 3617b5a751f1
Cena 41.06 zł
Charakter publikacji Wznowienie książki ukazującej się wcześniej pod tytułem „Dzieci peerelu”
Rozszerzenie względem poprzedniej edycji Dopisane 10 nowych opowiadań

Co znajdziesz między wierszami: pamięć, emocje i „prawdziwi ludzie”

Jednym z powodów kontrowersji, które towarzyszyły pierwotnej publikacji, było to, że opisy dotyczyły zdarzeń i ludzi prawdziwych. Wznowienie nie rozmywa tego wątku – raczej wzmacnia wrażenie, że czytelnik obcuje z czymś, co mogło wydarzyć się naprawdę w sąsiedztwie, w szkole, na podwórku.

W opowieściach przewija się też mechanika tamtego czasu: informacja przychodziła falami – najpierw w mediach, potem w rozmowach, a na końcu w gotowości do działania. Właśnie dlatego fragment o lato 1982 brzmi tak sugestywnie: napięcie narastało, choć nikt jeszcze nie znał finału, a i tak wszyscy „czuli”, że coś się wydarzy.

To książka, która nie ucieka od szczegółów, ale też nie zamienia ich w suchą kronikę. Szczegół staje się emocją: zdjęcie w zeszycie, kredowy papier broszury, siekiera w rękach dzieciaków, wkopane pnie i boisko, które miało sens tylko wtedy, gdy mistrzostwa miały już nadejść.

  • Dziesięć nowych opowiadań w rozszerzonej wersji wznowienia „Dzieci peerelu”.
  • Realistyczny klimat epoki – sport, media i codzienność splatają się w opowieściach.

Jeśli szukasz książki, która łączy pamięć z literacką energią i pokazuje PRL od środka – od podwórka, od emocji, od drobnych „zdobytych” rzeczy – ta pozycja będzie dla Ciebie naturalnym wyborem.